
Ta znana już w ubiegłym wieku przypadłość zatacza ostatnio coraz szersze kręgi wśród Polaków, a objawia się masowym zastępowaniem nart zjazdowych biegówkami.
Ciężko na razie określić najbardziej narażone na karnetowstręt grupy ryzyka. Powszechnie bowiem obserwuje się niespotykane wręcz zróżnicowanie wśród dotkniętych syndromem. Z pewnością bez znaczenia jest wiek – równie częste są przypadki występowania owej przypadłości wśród wnuków i ich dziadków, młodzieży, jak i osób w wieku średnim. Także ogólna sprawność czy kondycja wydaje się nie mieć wpływu na podatność na zarażenie, chociaż zanotowano wyraźne podniesienie wydolności organizmu u szczególnie ciężkich przypadków.
Zaobserwowałeś u siebie pierwsze objawy i zastanawiasz się nad leczeniem? Nie warto nawet próbować. Na pocieszenie można jedynie dodać, że wszystko, co najlepsze, prawdopodobnie jeszcze przed tobą.

Wyraźny wzrost zainteresowania nauką biegania na nartach obserwuję od 2-3 lat – potwierdza Kuba Bernady, instruktor narciarstwa biegowego w Lasówce koło Zieleńca (Sudety). – Często zgłaszają się do mnie całe rodziny uznając ten rodzaj aktywności za dobry sposób na wspólne spędzanie czasu. To coś zupełnie innego niż wymiana kilku zdawkowych uwag w kolejce do wyciągu.

Bliskość Zieleńca i Dusznik Zdroju sprawia, że mimo położenia na uboczu, Lasówka nie jest równocześnie przysłowiowym końcem świata. Ta część spośród rodziny czy przyjaciół, która nie da namówić się na bieganie, może poszaleć na stokach narciarskich w Zieleńcu i Deštné czy zwiedzać zabytki Kotliny Kłodzkiej – w pobliżu znajdują się wszak Duszniki Zdrój, Kudowa Zdrój, Kłodzko oraz Bystrzyca Kłodzka. Mniej ambitnym zawsze pozostaje wspieranie czeskiej gastronomii – Lasówka położona jest wzdłuż granicy, więc bez problemu znajdziemy jakąś małą knajpkę oferującą knedliki oraz wyroby miejscowych browarów.
Przewaga nart biegowych nad zjazdowymi dla każdego zapalonego biegacza jest oczywista: mała urazowość, brak ograniczeń wiekowych i kondycyjnych, możliwość podziwiania piękna naturalnego górskiego krajobrazu bez uzależnienia od stoków i wyciągów narciarskich oraz bez obciążania kieszeni zakupem karnetu. Aspekt ekonomiczny jest tu zresztą stale obecny: na trasach panuje zupełna dowolność w kwestii doboru zarówno sprzętu, jak i odzieży. Do tego biegówki skutecznie opierają się kolejnym atakom mody na pepitkę, moro czy różowe kwiatki, którymi uszczęśliwiają nas co sezon producenci sprzętu i odzieży narciarskiej.
Oczywiście przyjemność z biegania zaczynamy odczuwać dopiero po opanowaniu podstaw, kiedy przestajemy całą uwagę skupiać na utrzymaniu równowagi. Na szczęście jednak nawet średnio zdolni uczniowie potrzebują na to zaledwie kilku godzin. Tak naprawdę to liczy się głównie pozytywne nastawienie do całego przedsięwzięcia. Może więc właśnie tej zimy spróbujesz wreszcie biegania na nartach?
Małgorzata Waliszka
Źródło: www.lasowka.info
Artykuł pochodzi z: Karnetowstręt, czyli syndrom biegacza
2010-11-10 09:53:34



